» Siostra Maria Irena od Najświętszej Panny Jazłowieckiej - słowo Jana Gromnickiego «

W imieniu Rodziny Jazłowieckiej, środowiska żołnierzy i rodzin 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich, pragnę pożegnać tak drogą nam wszystkim i zawsze serdecznie przyjazną ułanom i ich rodzinom, zmarłą Siostrę Irenę. Przypomniano już wiele faktów z Jej bogatego życiorysu zakonnicy i nauczycielki młodych pokoleń, wzbogacających wiedzę o tym wspaniałym człowieku jakim była i pozostanie w pamięci członków naszej Rodziny. Od początku działalności Stowarzyszenia Siostra Irena stała się jedną z najbliższych nam pośród grona Sióstr Zgromadzenia Niepokalańskiego. Dzięki Jej wielkiemu sercu a także postrzeganiu tradycji niepokalańskiej i jazłowieckiej, obejmowała uczuciem rodzinnym wszystkich tych, którym bliskie są sprawy Ułanów Jazłowieckich. Stąd bliskie i tak życzliwe kontakty z nimi i ich rodzinami, z harcerzami a ostatnio także oficerami i żołnierzami Pierwszego Batalionu Czołgów 6 Brygady Pancernej, noszącego imię 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich.
Urodzona i wychowana w patriotycznej rodzinie kresowej, ukształtowana w charyzmatycznej atmosferze Jazłowca, utraciwszy dom rodzinny na Kresach odnalazła go w Zgromadzeniu Niepokalańskim. Dzięki zrządzeniu Opatrzności, właśnie ta jedna z niewielu żyjących Sióstr-wychowanek Jazłowca, wróciła na ukochaną przez Nią Ukrainę, inaugurując powrót Zgromadzenia na ten teren. Ile wysiłku, lecz i radości włożyła w tę jakże trudną pracę, wiedziała zapewne tylko Ona sama oraz po części te osoby, które zetknęły się z Jej działalnością. Szczególnie, że nie należała do ludzi szukających łatwiejszych dróg, była z tych, którzy wybierają drogę wprost pod górę!
Przy głębokim patriotyzmie, cechowało Siostrę Irenę wspaniałe, chrześcijańskie poczucie miłości bliźniego, solidarności oraz odpowiedzialności wobec polskich i ukraińskich współbraci, więc też za wszelkie działania podejmowane na tamtym terenie. Pewnie dlatego ten pełen dobroci dyplomata w habicie, dysponujący jakże mizernymi środkami, dokonał tak wiele dla Kościoła i Zgromadzenia. Uznana tam została za swojego, akceptowanego człowieka. Po powrocie z Ukrainy wracała tam stale myślami, lecz również osobiście, przewodnicząc pielgrzymkom i innym wyjazdom, z właściwym sobie entuzjazmem przekazując ich uczestnikom swoją wiedzę oraz znajomość miejsc, ludzi i wydarzeń. Jakże nam Jej brakowało podczas pamiętnych uroczystości majowych w Jazłowcu i Lwowie w 1997 roku !
Siostra Irena była z wykształcenia przedstawicielką nauk ścisłych. Jednak z umysłu i zainteresowania, a także z racji swej wiedzy historycznej - humanistką. Znajomości historii nie traktowała w sposób akademicki, refleksja historyczna służyła Jej i była podłożem szerokiego i patrzącego w przyszłość widzenia stosunków polsko-ukraińskich, dawniej i obecnie. Jak wszystkie rodziny kresowe, także rodzina Siostry Ireny odniosła głębokie rany. Wśród zamordowanych na Wschodzie polskich wojskowych, był także Jej ojciec, major służby czynnej. W swym działaniu nigdy jednak nie kierowała się uprzedzeniami i pamięcią doznanych krzywd. W tym co czyniła miała na względzie perspektywę wspólnej przyszłości obu narodów. Siostra Irena stała się duchową opiekunką Rodziny Jazłowieckiej z ramienia Zgromadzenia Sióstr Niepokalanek. Wielką radość sprawiła Jej obecność oficerów i żołnierzy 1 Batalionu Czołgów na uroczystościach w Szymanowie. Pamiętamy jak z siostrą przełożoną witała patrol konny u progu klasztoru, zgodnie z tradycją Jazłowca. Tak właśnie witani byli ułani przybywający tam corocznie ze Lwowa.
Najlepszą ilustracją tego jak odbierała ten, rzec można, historyczny moment, są Jej własne słowa powitania wypowiedziane od ołtarza w kaplicy w Szymanowie: "Drodzy Bracia żołnierze i Harcerze, z wielkim wzruszeniem witamy Was u stóp Jazłowieckiej Pani. > Naród, który traci pamięć nie ma przed sobą przyszłości.< Wasza tu obecność świadczy o Waszej . tego co wielkie, piękne i szlachetne, pamięci narodowej, sięgacie do korzeni co bohaterskie w naszej historii. Niech Was tym szlakiem prowadzi Wasza Hetmanka, Jazłowiecka Pani! Szereg razy byłam, jako młodziutka dziewczyna, świadkiem powagi i pobożności, z jaką do Jazłowca pielgrzymowali konno z dalekiego Lwowa Wasi poprzednicy, Ułani Jazłowieccy. Tak bardzo my dzieci, uczennice jazłowieckie, czekałyśmy na ten moment, gdy po Mszy św. intonowali swoją modlitwę pułkową: >Szczęście i pokój daj tej ziemi Pani!< - i dziś niech będzie tak samo, tu w sanktuarium tej samej Pani Jazłowieckiej. Niech błogosławiona Matka Marcelina wstawia się u Pana za nami razem z tymi, którzy są już u tronu Bożego, przez Niepokalaną Panią naszą i Hetmankę Wojska Polskiego!"

Również członkowie rodziny błogosławionej Matki Marceliny łączą się z Siostrami w żałobie i bólu. Odczuliśmy boleśnie odejście tak przez nas kochanej Siostry Ireny. Będzie nam Jej brakowało jak osoby najbliższej!