» O WYCHOWANIU

/teksty bł. Matki Marceliny Darowskiej/

Powiedzieć by można, że tym jest człowiek, czym go wychowanie uczyni.
Na wychowanie składa się wszystko: otoczenie moralne, materialne, od pieluch, do lat, w których rozwój młodzieńczy doszedłszy do swej miary, zatrzymuje się i tężeje, wszelkie wpływy, które go w ciągu tego okresy dojmują, okoliczności przeciwne i pomyślne, dodatnie i ujemne, najbardziej ludzkie, z którymi się styka, wśród których żyje, rodzina i obcy świat ze swymi wypadkami - duchem czasu - wytwarzają człowieka.
Nauczcie dzieci bezinteresowności, bo ona rozpaczliwie zanika na świecie. Nauczcie wdzięczności - bo ona miarą zacności, uczciwości człowieka; bez niej ani miłości, ani sprawiedliwości, szlachetności: tylko chłód i pycha.
A cała praca wasza niech się toczy w atmosferze jasnej i czystej pod niebem pogodnym, opromienionym słońcem wiary, ufności, nadziei i miłości. Bądźcie z dziećmi dobrotliwe i ścisłe, swobodne, ufne i wesołe. Ostatnim słowem każdej z nimi rozmowy niech będzie zachęta. Zawsze przebaczenie - nigdy odtrącenie!
Bądźcie długomyślne. Czy wam się nie zdaje, że jest pewna sprzeczność w tym, co mówię? Że trzeba wymagać, a jednak cierpliwie czekać? Nie! Sprzeczności w tym nie ma. My nie tolerujemy zła, ale wyrozumiewamy, że poprawa całkowita nie może się w dziecku dokonać od razu.
Zachęcajmy - a nie zniechęcajmy.
Zabić w dziecku echo na piękno - to skaleczyć w nim człowieka.
Działać na serce przez miłość, na rozum przez przekonanie, uspokajać swoim spokojem.
Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności - nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości, pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości zadania.

Trzeba doprowadzać dziecko do trzech rzeczy:
1. aby zło swoje zobaczyło,
2. zapragnęło pracować,
3. nie zraziło się przy trudnościach
Podjęcie się wielkiego zadania wychowywania dzieci nieskończenie zobowiązuje i wkłada odpowiedzialność na wieczność się rozciągającą.
Wyznam, nie umiem przypuścić, jak by można kochać Boga prawdziwie, a nie kochać dzieci!
Jedna potrzebuje wielkiej łagodności, drugą słodycz irytuje; jedną trzeba zachęcać, a z drugą pożartować, trzecią trzymać, z czwartą się porozumiewać; do każdej dobierać środki najodpowiedniejszej jej istocie, jej potrzebom.
Niechże te dzieci mają u nas szczęśliwe dzieciństwo, żebyśmy tym sposobem podłożyły im przyszłość zasobniejszą w siłę, odporną przeciwko wszelkim trudnościom i bólom, jakie w drodze ich życia nieuniknione będą.
Trzeba, aby dzieci widziały w nas najlepszych swoich przyjaciół i jako na takich - na nas będą polegały, nam ufały. Tak zaś będzie, gdy nigdy nie dostrzegą w nas choćby najlżejszego cienia interesu osobistego, a widzieć jedno będą: troskę o ich dobro. Nie dostrzegą zaś interesu, gdy go wcale nie będzie.
Prawda koniecznie objawi się i przekona. Szacunek - to najlepszy przewodnik do ufności i do serca. Ufność zaś i serce dzieci pozyskawszy - jest się już w połowie pracy z nimi.
Miłujcie dusze dzieci. Przez wszystko Boga im dawajcie, a zabezpieczycie je i wzbogacicie na życie, na wieczność.
Aby dzieci dobrze rozwijać - trzeba je znać, to jest odczuć i zrozumieć w nich myśl Boga Stworzyciela. Ojca i wedle wymagań Jego, z tą myśl się łączących - je prowadzić, kształcić, aby jej w sobie nie zatarły, a dopełniły i ziściły życiem.
I dlatego grzechem jest prawie - szablonowo i na jedną modłę je wyrabiać, leczo obowiązkiem jest do tych wymagań Bożych się zastosować. Nie zrobić z nich lalek, ale uczynić istoty żyjące, to jest czujące, myślące i działające wedle myśli Bożej.
Nie odbierajcie dzieciom odwagi ciągłą krytyką.
Wymagaj od dzieci - i doprowadzaj je do tego, aby wymaganiom odpowiadały. A nie zniechęcaj się nigdy, bo zniechęcenie nauczycieli udziela się uczennicom i wtedy już wielka bieda! Muszą być złe następstwa.
W pracy z drugimi dotykasz dusz, dla których Bóg zszedł na ziemię, za które umarł, którym niebo z sobą przygotował. Więc noc nad duszę cenniejszego nie istnieje. I oto ty masz do czynienia z tym dziełem, w które złożona największa myśl Boża, które tyle Boga kosztowało. Obliczże się z sobą ( ...) czy nauka Chrystusowa - nauka Tego Boga Stworzyciela i Odkupiciela tłem twego serca, duchem twojej duszy, podstawą twego życia - czy z niej twoje zasady?
Wszystko, czym dziecię otoczone, działa na nie, wpływa, odbija się na nim; wszystko je wychowuje, ryje w nim niezatarcie, dobre lub złe.
Zadaniem nauczycielki: orać; siać, chwasty wyniszczać - omadlać; wchód i plon może dać tylko Bóg. Jego o to błagaj. I czekaj na skutek całe, całe lata. Najgorętsza i najzasobniejsza nauczycielka swego, tj. tego, co w niej jest, w uczennice nie włoży. Niech daje stopniowe, rozwija powoli, kuje wytrwale i ufa pokornie we wszechmoc i miłosierdzie Boże. Cierpliwość, długomyślność warunkiem owocu pracy z dziećmi.