» O Zmartwychwstaniu Pańskim

/fragm. konferencji bł. M. Marceliny/
Pan Jezus zmartwychwstał w nocy w cichości - przenikając kamień grobowy. Nie naruszył go, ale mocą własną przeniknął i nikt z ludzi nie widział godziny, ani sposobu, w jaki się dokonała ta największa Tajemnica wiary. Dopiero już po Zmartwychwstaniu Pana Jezusa Anioł z trzaskiem odwalił kamień i siadł na nim, na znak dla wszystkich, że Pana już w grobie nie masz - i że żyje.
Tak i z nami będzie: szczęśliwa chwila zmartwychwstania naszego w duchu, przyjdzie niepostrzeżenie, w cichości.
Pan Jezus po Zmartwychwstaniu Swoim, aż dziesięć razy ukazał się uczniom - a wszystkie te ukazywania się miały na celu utwierdzenie ich w wierze, przekonanie dowodami o prawdziwości Jego zmartwychwstania.
Ale czemu było ich tyle? Czyż jedno nie mogło wystarczyć?
Mogło zapewne. Ale Pan Jezus taki dobry, że przez wzgląd na wielką słabość Uczniów swoich i nas wszystkich, którzyśmy na słowo ich, uwierzyć mieli - mnożył dowody, aby wszelkie wątpienia uniemożebnić i cud Swego Zmartwychwstania niezaprzeczeńszym uczynić.
A z nami, czyż ten Pan Jezus inny?
Czyż także nie udziela się nam, nie przemawia do duszy przez poruszenia wewnętrzne, przez łaski, dobre uczucia, ostrzeżenia i uwagi drugich, nie raz jeden tylko, ale niezliczone razy, ciągle i ciągle powtarza Swoje działania, budzi tępość naszą!!
Ach! jakiż On dobry nieskończenie! i jaki za to godzien miłości!!...
Przypatrzmyż się teraz bliżej tym ukazaniom się Pana Jezusa po Zmartwychwstaniu:
Zapewne już je wszystkie znacie - wszakże dobrze nam będzie spojrzeć jeszcze na nie, by z nich wyciągnąć naukę:
Najprzód ukazał się Pan Jezus - /: choć to w Ewangelii nie zapisane :/ - Matce Swojej Niepokalanej, bo tego wymagała z jednej strony wielka Miłość Trójcy Przenajświętszej dla Niej, jako dla Najczystszego, Najdoskonalszego Stworzenia na świecie - z drugiej niejako Sprawiedliwość ze względu na Mękę, jaką przecierpiała z Synem.
Bo Ona taka cicha, ukryta! - po wtóre Ona Jedna uwierzyła w Zmartwychwstanie i była ciągle z Nim, więc nie szukała Go między umarłymi, jak inni.
W tym nauka dla nas: jak mniej jesteśmy doskonałe, to tęsknimy za sobą - jak doskonalsze, to się porozumiewamy i ciągle z sobą jesteśmy, chociaż zewnętrznie oddalone.
I Matka Boska tęskniła, ale to była inna tęsknota: Duch Jej tęsknił do ducha Bożego Pana Jezusa!... A nie ludzkość do ludzkości!
Drugie ukazanie się Pana Jezusa - było Marii Magdalenie.
A Magdalena - to była grzesznicą! - Ale Pan Jezus "wiele jej przebaczył" i ona, dlatego, że jej wiele przebaczył - bardzo Go kochała. -
Ale kochała całą siłą - nawróciła się całkowicie - Ach!! I my nawróćmy się!! - Już na świecie co było, to było.... Czyż i nam nie przebaczył wiele?... nie przebacza ciągle?.... Może nie mamy grzechów Magdaleny, ale ileż to innych nieprzeliczonych na każdym kroku? - zwrotów? upadków - niewierności!!! On mimo to w nieskończoność tuli nas i darzy z niewyczerpaną niczym cierpliwością! - A czyż my kochamy Go jak Magdalena?!!
Oto przyszła do Grobu bardzo rano, aby namaścić Ciało Pana Jezusa, schyliła się... i nie zastała Go już, ale dwóch Aniołów w bieli, z których jeden siedział u nóg, a drugi u głowy.
Ci się spytali: "Niewiasto, czemu płaczesz?", a ona: "Iż wzięto Pana mego i nie wiem gdzie Go położono" - i odwraca się i widzi Pana Jezusa przed sobą, - ale Go nie poznaje - myśli, że to ogrodnik. - On znowu Ją pyta: "Czemu płacze?" - a ona Go prosi: "Panie! Jeśliś Go ty wziął, powiedz mi, gdzieś Go położył, a ja Go wezmę."
Wtedy Pan Jezus mówi do niej to jedno słowo: "Mario" - i ona poznaje Go po głosie i po tym słowie.
I mówił dalej Pan Marii Magdalenie: "Idź do braci moich, a powiedz im: wstępuję do Ojca mojego i Ojca Waszego: Boga mojego i Boga Waszego".
Patrzcie, jaki dobry dla tych Uczniów, którzy go tak świeżo w czasie Męki odstąpili! - Bo wszyscy, /: prócz jednego zdaje się, świętego Jana :/ pouciekali!
A oto On, jakby już o niczym nie pamiętał - jak gdyby Mu ciągle najwierniejsi byli - nazywa ich, bracią Swoją! Ojca Swojego, nazywa ich Ojcem! Boga, ich Bogiem! - jakże ich łączy z Sobą w Tym Ojcu i w Tym Bogu!!
Ach! Jacy oni byli onieśmieleni - ale szczególnie jacyż zbolali swoją niewiernością przed Nim!
Nie dość na tym: Wnet pokazuje się niewiastom wracającym od Grobu, spotyka je, i najdobrotliwiej mówi: "Bądźcie pozdrowione - nie bójcie się."
One pokłon Mu oddały, a Jezus wysyła Je znowu do Uczniów, aby ci szli do Galilei, gdzie Go mieli ujrzeć.
Na słowo Niewiast poszli też Święty Piotr ze Świętym Janem do Grobu Pańskiego. Święty Jan wyprzedził, ale Święty Piotr pierwszy wszedł - "widział prześcieradła i chusty położone" - wtedy mówią, że Mu się także Pan Jezus pokazał.
Dlaczego Święty Jan ustąpił pierwszeństwa Św. Piotrowi, chociaż na sercu Pana Jezusa leżał, a Św. Piotr świeżo był się go zaparł?
Bo uszanował w tym starszeństwo i to nauka dla nas, jak pomimo win nawet w starszych, powinnyśmy ich szanować.
Widzicie komu się ten kochany Pan Jezus najpierw ukazuje?
Prócz Jednej Matki Najświętszej, której się objawił na samym początku, bo Najświętsza i bo Matka - /: bo chciał uszanować w Niej te dwa przedziwne przywileje :/ - trzy pierwsze ukazania się Jego są: dla Magdaleny grzesznicy, dla słabych Niewiast, i dla Tego Piotra, który się go zaparł!!
Jakże Miłosierny! Jak śpieszy podźwignąć - poratować - zapewnić o przebaczenie! Owszem, im słabsi jesteśmy, tym ta słabość większa, niejako zdobywa na Nim Miłosierdzie!!
Czwarte ukazanie się Pana Jezusa, było Uczniom idącym do Emaus, kiedy w drodze rozmawiali o wszystkim co zaszło z Panem Jezusem, a On niepostrzeżenie przybliżył się do nich i otwierał im znaczenie Pisma Świętego - następnie przytrzymali Go, gdy pokazywał, jakoby dalej chciał iść - i wszedł z nimi i poznali Go w łamaniu chleba, jak my Go poznajemy wewnętrznie w Komunii Św.
Piąte ukazanie się w wieczerniku Uczniom zgromadzonym. Pan Jezus wszedł drzwiami zamkniętymi i rzekł: "Pokój Wam. Jako mię posłał Ojciec i Ja Was posyłam" - a potem tchnął na nich, i w tym tchnieniu przekazał im Ducha Swego /: jakkolwiek Duch Święty w całej pełności zstąpił dopiero później na Apostołów, wszakże już i teraz w pewien sposób był im dany :/.
I rzekł Pan Jezus: "Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone: a którym zatrzymacie, są zatrzymane".
W tych słowach ustanowił Sakrament Pokuty - Spowiedź i nadał Kapłanom moc rozgrzeszania.
Ale w tym czasie, Drogie moje, Świętego Tomasza z nimi nie było: i oto posłyszawszy od tamtych, że Pana Jezusa widzieli, mówi: "Ja nie wierzę! Jeśli nie ujrzę na ręku Jego przebicia gwoździ, a nie włożę palca mego na miejsce gwoździ i nie włożę ręki mojej w bok Jego - nie uwierzę!"
A Pan Jezus po raz drugi wszedłszy, kiedy już był Święty Tomasz pozwolił mu włożyć rękę w bok Swój i dotknąć własnoręcznie Ran Swych Przenajświętszych i tak uleczył jego niedowiarstwo.
My tego Apostoła nazywamy "Niewiernym Tomaszem" i dziwimy mu się, że mógł do tego stopnia niedowierzać - a jednak czyżeśmy same nie równie jak On nieraz niewierne?
My wszyscy Niewierni Tomasze!! W każdym razie wiara nasza niedość rdzenna, silna, bo nieowocna! Upokórzmy się i nawróćmy, jako Święty Tomasz, który raz uwierzywszy, zawoławszy: "Pan mój i Bóg mój!" - nigdy już potem nie wątpił.
Następne - /: siódme już :/ ukazanie się Pana Jezusa było u Morza Tyberiadzkiego, kiedy Piotr i inni Uczniowie łowili ryby. Całą noc pracując, nic nie ułowili - aż sam stanął Jezus na brzegu i kazał im na prawo zapuścić sieć, a natychmiast zagarnęli ryb mnóstwo tak wielkie, że zaledwie zdołali sieć wyciągnąć.
Wtedy to, Pan Jezus /: którego w tym cudzie Uczniowie byli poznali :/ zapytał Świętego Piotra: "Szymonie Janów, miłujesz mię więcej niźli Ci?". Święty Piotr odpowiedział: "Panie, Ty wiesz, że Cię miłuję."
A Pan Jezus mu na to: "Paś Baranki moje." Potem powtórnie zapytał go: "Symonie Janów miłujesz mię?" On znowu odpowiedział: "Ty wiesz, że Cię miłuję." - A Pan Jezus zapytał go po raz trzeci - I zasmucił się Piotr - bo już oświadczał się, że nigdy nie odstąpi Pana Jezusa - a potem Go zaparł - więc z nieśmiałością do Niego tylko Samego się odwołuje: "Panie, Ty wszystko wiesz - Ty wiesz, że Cię miłuję." Wówczas Pan Jezus, który chciał, aby tym trzykrotnym wyznaniem miłości Piotr zmył trzykrotne swoje zaparcie, rzekł mu: "Paś owce moje" - I tak postanowił go uroczyście Pasterzem Kościoła Świętego - tj.: najpierwszym Papieżem, a po nim wszystkich Papieży, którzy są dla nas Namiestnikami Chrystusa Pana na ziemi.
Potem ukazał się jeszcze Pan Jezus Świętemu Jakubowi - następnie zgromadzonym Uczniom Swoim w liczbie pięciuset na górze (Tabor) w Galilei, gdzie im rzekł: "Idąc nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego..." i dał im tę najdroższą na pożegnanie obietnicę: "A oto ja jestem z Wami po wszystkie dni aż do skończenia świata."
Na koniec, nadeszła chwila rozstania: - Pan Jezus nawiedziwszy po raz ostatni gromadę wierna Apostołów Swoich w Jerozolimie, wywiódł ich na Górę Oliwną i tam błogosławiąc zaczął się unosić w niebo; a gdy oni za Nim ku górze patrzyli, zesłał Aniołów, którzy im oznajmili, aby Go już odtąd nie szukali tu na ziemi, bo wstąpił na prawicę Boga Ojca Wszechmogącego - tam gdzie i my wszyscy, raz nieuniknioną śmierć przebywszy, połączyć się z Nim mamy w chwale.

Apostołowie po Wniebowstąpieniu ,Ewangelia mówi: że "w weselu wielkim" wrócili do Jeruzalem do wieczernika. - Tęsknili, ale tak byli duchem zwróceni do Pana Jezusa - żyjący Nim - zajęci pełnieniem Jego Woli - głoszeniem Jego Słowa - ze o sobie i swoim smutku nie myśleli wcale.