» Z Rekolekcji Bł. Matki Marceliny dla Wychodzących Panienek

/Jazłowiec, koniec czerwca 1880 r./

Słuchajcie, moje Najdroższe Dziatki! Jak własnej córki nie wypuściłabym w świat z domu bez słowa od siebie, tak i Was, Dziatki moje, bo nadto Was kocham. Cała wasza klasa, to jakby jedno dziecko. Dziecko domu najbardziej swoje!
Jużeście się zapoznały z całym Pismem Św., w którym wszystkie najwyższe prawdy dla duszy i serca ukryte, wystarczyć mogące na pokarm na całe życie, otóż ja wam chcę teraz przedstawić stronę praktyczną, której jeszcze nie znacie, tj. nauczyć was jak ten zasób zużytkować, jak te prawdy macie wprowadzić wśród różnych stosunków, ludzi i okoliczności, w jakich się znajdziecie.
Powiem więc w najkrótszych słowach, co się da w tych dwóch dniach streścić.
Najdroższe Dziatki moje!
Dwie epoki życia jużeście przeszły:
Pierwsza - niemowlęce dzieciństwo, spłynęło Wam, rzec można, całe w objęciach Rodziców waszych. Nie znałyście świata, nie miałyście ani pojęcia, ani zrozumienia jego trosk...

Druga epoka naukowa, ściślejszej pracy poświęcona, w zakładzie, dokąd was Rodzice oddali, zeszła wam tutaj, w tym domu miłości, w tej cieplarni Bożej, gdzie miłość Pana naszego zasłaniała was od wszelkiej niebezpiecznej spieki, od wszelkiej burzy, grozić Wam mogącej.

Teraz rozpocznie się epoka trzecia, właściwe wstąpienie w życie, gdzie już wszystkie, a w szczególności niektóre z was, więcej o własnych siłach stać będą musiały.

I w tę to epokę wstąpić już musicie, Dziatki najdroższe, koniecznie z pewnym zrozumieniem życia i świata. Wy go dotąd nie znałyście wcale: byłyście na świecie, ze świata przyszłyście do nas, aleście się jeszcze z właściwym jego żywiołem nie zetknęły, a teraz zetknąć się wam trzeba i zapoznać.

Życie na świecie, Drogie moje, przedstawia przeważnie trzy strony:

1. strona obowiązków, w której całe obszerne pole pracy do zasługi.
2. strona cierpienia i trudności z przeciwności, ze złego, na które koniecznie popatrzyć, z którym zetknąć się wam przyjdzie; ta strona dana, aby rozwinęła w was obficie to, co rozpoczęte w pierwszej tj. Cnoty.
3. na koniec strona niebezpieczeństw, o które się rozbić można. Bądź, co bądź i na nie spojrzeć nam trzeba przynajmniej teoretycznie, nie idealnie, wyobraźniowo i przesadnie, ale prosto i trzeźwo.

Dziatki moje! Wypływacie na szerokie morze... Gdybyście nie miały kotwicy, steru ani przystani, powiedziałabym, że to żegluga straszna.

Ale z łaski Bożej zaopatrzone jesteście w drogę: macie wszystko troje:

Kotwicą wam: wiara, nadzieja i miłość, które już silnie żyją w sercach waszych.

Sterem zasady, które w was wszczepione, a któreście, czuję, przyjęły do duszy z miłością i głęboko. - Wiecie? Ja mówię do Was, jak do najrodzeńszych dzieci Zgromadzenia!

Bądź, co bądź, możemy być liche i słabe, ale my żyjemy z Bogiem i wy z Boga przyjęłyście od nas to ziarno zasad chrześcijańskich. Otóż, te zasady mają wam być zasobem i sterem na całe życie.

A przystanią pokoju, co wam będzie w świecie, Dziatki moje? -

Bóg Sam! Bóg przystanią duszy, jej bezpieczeństwem, jej spoczynkiem - Bóg i Kościół święty w tym życiu. Bóg w niebie na wieczność!

Więc widzicie, że nie macie się czego lękać, najmilsze. Płyńcie z wiarą, z nadzieją, z miłością: - jak z wiarą, to i z siłą, jak z nadzieją, to z promieniem w sercu, jak z miłością - to ze szczęściem!!

Więc w górę skrzydła!!... rozwijajcie je w Imię Boże!!

Dziatki moje /.../:

Przede wszystkim zrozumieć wam trzeba tę prawdę zasadniczą, podwalinową: że nic bez łaski.

Nie dość wiedzieć teoretycznie, trzeba mieć, a żeby mieć, trzeba uprosić i otrzymać, osiągnąć, a nie tylko otrzymać, ale utrzymać się wytrwale przy prawdzie raz poznanej i ukochanej i na to potrzeba łaski. Czyn wedle zasad łaska jedynie dać wam może. To pamiętajcie, moje najdroższe Dziatki, wyryć sobie na sercu: całe życie wasze oprzeć na Bogu i na łasce.

Jak do tego życia stawać?
- Z wiarą i z czystą intencją.
Czystą intencję, zdaje mi się, wszystkie macie, wszak prawda? Jedno wasze pragnienie: zrozumieć drogi Boże dla siebie i tym odpowiedzieć?
Na to trzeba wam gotowości na wszystko, cokolwiek wam to życie przyniesie z Woli Bożej.
Radosne, czy przykre, łatwe czy ciężkie, cokolwiek wam przyjdzie bez was, tj. bez winy waszej, to zawsze będzie dobre, bo zawsze od Boga. Zróbcie sercem teraz już naprzód taki szeroki akt gotowości na Wolę Bożą, całą wasza przyszłość obejmujący - ofiarujcie się Jemu na wszystko, przez co was w tym życiu przeprowadzić zechce, ażeby wszystko zawsze w nim dla Boga było. /.../
Moje najdroższe Dziatki! To są dary Boże obowiązujące was, wkładające powinności, którym odpowiedzieć zadaniem będzie życia waszego na świecie:
1. Ma w domu waszym kwitnąc pobożność chrześcijańska bez fanatyzmu, bez dewocji, ale w duchu, prawdzie i prostocie: żeby się woń cnót z domu waszego szerzyła na kraj cały.
2. Pamiętajcie, żeście członkami społeczeństwa, a więc macie w nim pracować.
3. Kochajcie kraj, na którym was Bóg stworzył, w czynie mądrym i skutecznym. Bądźcie, moje drogie, ślicznymi Polkami! Jak topola, która prosto w górę strzela, tak wy trzymajcie się prosto w obowiązkach waszych, a strzelicie aż ku niebu z tej ziemi skądeście wyrosły!
O proszę was, kochajcie tę ziemię! Na niej tyle zasług ojców, tyle krwi przelanej, a Krew ta poświęcenia często bohaterstwem znaczona, świętością!!...

Oto co, moje najdroższe, powiedzieć wam chciałam.
/oprac. siostry niepokalanki/