» Stanięcie Jej u progu Stolicy... «

 dawna kaplica w Szymanowieszymanowskie aniołyPrymas Wyszyński u Pani Jazłowieckiejperły Maryiserca wdzięcznościsiostry na modlitwieuczennice szkoły stóp Maryiwychowanki w 20-lecie maturyżołnierze w drodze na Jasną Góręs. Bernarda z pielgrzymamirazem na modlitwie

                                                                   

 
"Stanięcie Jej u progu Stolicy nie dzieje się bez szczególnej myśli Bożej" - powiedział 25 czerwca 1946 roku kardynał August Hlond, pierwszy pielgrzym do Pani Jazłowieckiej, który pokłonił się Jej w dzień po Jej stanięciu na sochaczewskiej ziemi. Mówiono o Niej: "Wygnanka z Jazłowca", "Pani Podola", "Biała Pani"... Z roku na rok Maryja otrzymuje coraz więcej tytułów od pielgrzymów, którzy tak licznie przybywają do sanktuarium, by się Jej ufnie pokłonić.
W pierwszej prośbie bł. Matki Marceliny Darowskiej do Tomasza Oskara Sosnowskiego o wykonanie posągu czytamy, "by pociągała do modlitwy, rozgrzewała i podnosiła (...) serca do Boga, budziła poczucie piękna i rozwijała zamiłowanie do sztuki". Wiemy, że artysta odpowiedział prośbie Założycielki Zgromadzenia, nie tylko czyniąc posąg dziełem sztuki, ale arcydziełem, które Bóg w swojej odwiecznej miłości raczył uczynić Skarbnicą łask dla pokornego ludu, który ucieka się pod Jej obronę. Nie tylko piękno posągu, ale niezliczone łaski przyciągały i nadal przyciągają czcicieli Maryi przed Jej święty wizerunek.
Kiedy na wiosnę 1883 r. statua Matki Bożej stanęła w kaplicy jazłowieckiej z wielką radością uczciły to zarówno siostry niepokalanki, jak i ich uczennice. Dzień 15 sierpnia 1883 r. przyniósł pierwszą jakże uroczystą chwilę. Tego oto dnia posąg Pani Jazłowieckiej został poświęcony przez arcybiskupa Zygmunta Szczęsnego Felińskiego. Siostra Maria Teresa od Krzyża, która uczestniczyła w tym radosnym wydarzeniu, na kilka lat przed śmiercią (+1906) miała sen, że: "kiedyś, w przyszłości tłumy ludzi przychodzić będą oddawać cześć Maryi Niepokalanej w klasztornej kaplicy i że obrazki Jej będą licznie rozdawane." Można powiedzieć, że sen ten spełnił się, a jego przesłanie jest aktualne do chwili obecnej.
Tradycja pielgrzymek do Pani Jazłowieckiej zaczęła się stosunkowo wcześnie. Najpierw gromadami przychodzili ludzie z miasteczka powierzyć Najświętszej Panience swe jakże liczne prośby. Przyjeżdżali rodzice kształcących się u sióstr dziewcząt i przed Nią wyjawiali swe rodzinne troski. W dniu św. Anny, po odpustowej Mszy św. ludność miasteczka przychodziła, by oddać się w opiekę Matce Najświętszej. Rozwój kultu Matki Bożej zaczął intensywnie rozwijać się po 1914 r.
Niemniej, nie komu innemu, ale polskim żołnierzom Matka Boża pozwoliła rozsławić się najpotężniej. Liczne wojska, które przechodziły przez Jazłowiec, a zwłaszcza 14 Pułk, uformowany przez pułkownika Plisowskiego, który zwycięsko odbył swą zawrotną szarżę pod Jazłowcem (11-13 lipca 1919 r.), przyczyniły się do rozwoju kultu Najśw. Panny Jazłowieckiej. To 14 Pułk, który otrzymał nazwę "Ułanów Jazłowieckich"obrał Ją sobie za Patronkę i rozsławił Jej cześć. Wzruszające widzenie jednego z ułanów, świadka śmierci towarzysza broni - plutonowego Sekuły znana i wspominana jest po dziś dzień. Oto 11 lipca ułan zobaczył Najświętszą Panienkę, która w niezmierzonej jasności szła, schodziła niejako od strony klasztoru do umierającego na polu bitwy plutonowego Sekuły. "Krew z serca poległego żołnierzyka szybko ku ziemi biegła, by rzec jej, jak ją kochała. Jasność się jakaś wówczas podniosła z murów klasztornych i ku żołnierzykowi szła przez łany. A w jasności tej stanęła Przenajświętsza Panienka ku ułanowi zmierzając, by obrońcy swemu powieki zamknąć na sen wieczysty..." Matka Najświętsza pokochał polskiego żołnierza i to właśnie jemu pozwoliła nieść się w postaci obrazków czy medalików na każdy front walki. Ułani nie byli Matce Bożej dłużni, układali na Jej cześć pieśni, malowali wizerunki, opowiadali o Jej potężnym wstawiennictwie, a po zwycięskim boju wracali, by w klasztornej kaplicy oddać Jej cześć. Tak jest po dziś dzień.
2 lipca 1930 arcybiskup lwowski Bolesław Twardowski nadał posągowi Niepokalanej tytuł "Najświętsza Maryja Panna Jazłowiecka", a wezwaniu "Pani nasza Jazłowiecka, módl się za nami" - 300 dni odpustu. W 1933 r. założono pierwsza "Księgę łask". Coraz hojniejsze łaski, jakich Bóg udzielał przez posąg Panienki z Jazłowca, sprawiły, że zaczęto się starać o koronację statuy.
9 VII 1939 r. to dzień, który zgromadził na uroczystej koronacji ponad 40 tysięcy osób, w tym Ks. Kardynała Augusta Hlonda, Prymasa Polski, licznych biskupów katolickiego i greko-katolickiego obrządku, duchowieństwo, przedstawicieli rządu, generalicję, władze uniwersyteckie, ułanów i licznych wiernych z całego kraju. Była to ostatnia koronacja przed wybuchem II wojny światowej. Ksiądz Prymas powiedział między innymi.: "Będziemy koronować Matkę Bożą naszym hołdem ufności w Jej orędownictwo, którego dziś zwłaszcza tak nam potrzeba"... Wszyscy uczestnicy koronacji, a zwłaszcza żołnierze, tego orędownictwa na czas wojny bardzo potrzebowali. Do kogo mieli się uciekać, jak nie do Pogromicielki ciemności, Wojowniczki, która swą stopą depcze głowę węża?
Zawierucha wojenna i zmiana granic Polski sprawiły, że koronowany wizerunek Najświętszej Panny Jazłowieckiej został - w jakże niepojęcie cudowny sposób - przywieziony do Szymanowa. 24 czerwca 1946 r. po długiej tułaczce w pociągu towarowym, owinięta w koce i poduszki, okryta czarną skrzynią zrobioną na prędce przez Dominikanów z Czortkowa, przywieziona ze stacji w Niepokalanowie przez Ojców Franciszkanów, stanęła w jaśminowej porze, w czasie matur, na szymanowskiej ziemi. Jasna jak miłość, pełna łaski, Nienaruszona! Już nazajutrz, Jej pierwszym pątnikiem stał się Jej koronator - kardynał Hlond Prymas Polski.
13 IV 1947 roku nastąpiło powtórne nałożenie korony na skronie Najświętszej Panny Jazłowieckiej przez ojca Konstantego Żukiewicza, dominikanina, promotora koronacji. Siostry wraz z uczennicami i czcicielami Najświętszej Panny bardzo uroczyście obchodziły kolejne rocznice Jej koronacji. W 1954 r. (15- lecie koronacji) głównym celebransem był biskup chełmiński, Kazimierz Kowalski. 25- lecie obchodzono z udziałem wielkiego czciciela Najświętszej Panny - prymasa Polski - kardynała Stefana Wyszyńskiego. To właśnie prymas osiem lat wcześniej nadesłał z Komańczy - miejsca swego internowania - przepiękny list, dowód swojej miłości i przywiązania do Pani Jazłowieckiej, którą ze względu na Jej czystość i piękno nazywał: "Purissima, Integra".
Następne lata przyniosły opracowanie i zatwierdzenie przez Księdza Prymasa formularza Mszy św. i oficjum Liturgii Godzin o Najśw. Pannie Jazłowieckiej.
Niezapomnianym przeżyciem dla jakże licznych czcicieli Matki Bożej stała się Jej 50-rocznica koronacji, która miała miejsce w Niepokalanowie, 25 VI 1989 r.. Posąg wrócił znów na pielgrzymi szlak. Przewieziona statua Matki Bożej, ustawiona na schodach polowego ołtarza za bazyliką, połączyła w tak wyrazisty sposób niebo i ziemię, dzień i noc. Każdy pielgrzym, który przybył na uroczystości mógł podejść do cudownego wizerunku, dotknąć go, w skrzyżowane ręce Najświętszej Panny włożyć napisaną na karteczce prośbę czy podziękowanie, na palec Matki Bożej - założyć pierścionek czy umieścić jakieś inne wotum u Jej stóp. Nie brakowało tam oddanych Maryi serc, wraz z ks. prymasem Józefem Glempem byli przedstawiciele wojska, Kresowiacy, dawne i wówczas obecne wychowanki sióstr, liczni pielgrzymi.
15 XII 1996 r. z hołdem do Pani Jazłowieckiej przybyła delegacja 1 Batalionu 6 Brygady Kawalerii Pancernej im. Gen. Konstantego Plisowskiego ze Stargardu Szczecińskiego, który przyjął imię i tradycję 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich.
Rok 1999 był okazją, by oddać cześć Matce Najświętszej w Jej 60 rocznicę koronacji. Obchody uroczystości były dwuetapowe. Jedenastego lipca zgromadziliśmy się w kaplicy szymanowskiej, by wraz z księdzem biskupem Józefem Zawitkowskim dziękować Bogu za tyle lat łask i opieki Najświętszej Panny Jazłowieckiej nad naszą Ojczyzną i całym narodem, nad Zgromadzeniem i uczennicami. 12-go września zaś w rocznicę Wiktorii Wiedeńskiej po raz kolejny u Matki Bożej zawitała delegacja Wojska Polskiego. Liturgii przewodniczył biskup polowy WP generał Sławoj Leszek Głódź . Do Księgi łask licznie wpisali się duchowni, osoby zakonne, rodziny, dawni ułani i ich rodziny, byłe wychowanki szkół niepokalańskich. Byli także naoczni świadkowie koronacji, którzy niewątpliwie z największym wzruszeniem stawali przed Tą, której opiece się niegdyś oddawali.
W kartach dziejów posągu Pani Jazłowieckiej i jej kultu jest jeszcze jeden bardzo ważny dzień - 22 czerwca 2002, kiedy to posąg Pani Jazłowieckiej został przeniesiony do nowo poświęconej, a budowanej w latach 1999-2002 świątyni. Sanktuarium Matki Bożej Jazłowieckiej mieści wielu pielgrzymów, ale jeszcze więcej słów, które są znane jedynie Panience z Jazłowca, spojrzeń tylko w Jej oczy i łez, które ukradkiem wymykają się strapionym czy wewnętrznie poruszonym czcicielom.
A przychodzą do Niej z parafii, z sąsiedztwa, z Polski, z Europy, ze świata. Przybywają, by pokłonić się Białej Pani zasłuchanej w ludzkie prośby, Madonnie ze spuszczonymi powiekami, oczyma patrzącymi na pielgrzymów, z dłońmi, które przygarniają każde ludzkie nieszczęście i ból, ze skrzyżowanymi na sercu - Najpiękniejszej Świątyni - rękoma, by chronić poczęte życie. Przyglądają się, by od Niej samej uczyć się prawdziwej służby drugiemu człowiekowi. Proszą o dar macierzyństwa, ojcostwa, o odkrycie drogi życia, o wierność w małżeństwie, o zdrowie i udaną operację, o wyzwolenie z nałogu i zdanie egzaminów. Każdemu z nich na każdą prośbę odpowiada od tylu już lat: "Oto ja, służebnica Pańska" ...