BYŁ :-)

Sam to zresztą osobiście potwierdził 4 listopada 1997 r. naszemu ks. kapelanowi Tadeuszowi Kraszewskiemu, który tego dnia był na audiencji. Powiedział: "Proszę pozdrowić wszystkich w Szymanowie. Odprawiałem tam kiedyś rekolekcje". W "Kalendarium życia Karola Wojtyły" (Kraków 1983, Znak s. 141) ks. Adam Boniecki tak ten fakt zanotował: "Rok 1956. Początek lutego. Rekolekcje dla wychowanek ss. Niepokalanek w Szymanowie". A oto fragment listu ówczesnej przełożonej domu z 1956 roku.:
"... między klasyfikacją a zabawą - parodniowa wizyta znanego kapłana z Krakowa na którą cały dom się bardzo cieszył. Przyjazd zapowiedziany był na godz. 18:30 wieczorem. Tymczasem chwyciły wielkie mrozy, a co za tym idzie, wielkie opóźnienia pociągów. Szymanów i bez tego przywykł do tej smutnej rzeczywistości, że konie idą na stację swoją drogą, a goście przyjeżdżają, a raczej przychodzą swoją. Tym razem było podobnie. Konie wyjechawszy z domu, wróciły o 23:00 z niczym, a ksiądz o godz. 2:00 w nocy maszerował w ciemnościach przy mrozie 25 stopni ze stacji do klasztoru; sportowym wyczynem zdobył bramę wejściową, zamkniętą o tej godzinie i przez pół godziny obiegał dom próbując wytrzymałości wszystkich drzwi po kolei, nim wreszcie usłyszała go w swojej celi siostra Idalia. Ponieważ zamki od drzwi - może też na skutek mrozu - zastrajkowały, więc skończyło się na tym, że siostra Amata prowadziła biednego gościa do jego pokoju na kapelanii przez strych "szymanówka". Na szczęście miły gość wcale się nie obraził i wszystko dalej potoczyło się normalnie, a nawet bardzo pomyślnie..."
Tak po prawdzie powinno się na murze, przez który przeskakiwał przyszły Jan Paweł II powiesić jakąś pamiątkową tablicę. Ale proszę sobie wyobrazić, cóż by to było za miłe zaproszenie dla nie-księży?!
Mam inny pomysł. Można by na przykład drogę ze stacji do klasztoru nazwać "Drogą Ks. Karola Wojtyły". A gdyby nawet tego pomysłu nie udało się zrealizować, to jeśli któraś znajdzie się w sytuacji, że zawiodą wszelkie środki samochodowe do klasztoru i będzie zmuszona ruszyć na piechotę, niech pociechą i pomocą będzie pamięć, że tą drogą szedł właśnie przyszły papież - ks. Karol Wojtyła i to w sto razy gorszych warunkach.

Siostra Bernarda od Trójcy Świętej

Czytelnia