"Wspólnoty zakonne, zrodzone "nie z woli ciała ani z krwi", nie z osobistych upodobań ani z ludzkich motywów, ale "z Boga"(J.1,13), z boskiego powołania i z tęsknoty za Bogiem"(1), umykają często próbom historycznego sklasyfikowania i uporządkowania. Szukając odpowiedzi na świadectwo wspólnot zakonnych w dziejach musimy pamiętać, że zajmujemy się jedynie zewnętrznym przejawem życia i działalności, a ich właściwa treść i sens tkwią znacznie głębiej.
Mowa wieków bywa bardzo tajemnicza, dwuznaczna i wcale nie narzuca się prostym "zjadaczom chleba". Historia powstawania zakonów i zgromadzeń zakonnych jest przede wszystkim dziejami poszczególnych ludzi, którzy powoływani przez Boga poszukiwali całym swoim życiem najpełniejszej odpowiedzi, jaką można dać na to wybranie. Dlatego to wieki, świadcząc o życiu zakonnym, mówią przede wszystkim o dziejach ludzi. Człowiek, wzywany przez Boga, wyruszał w nieznane i chociaż niejednokrotnie trafiał na podobnych sobie szaleńców, to w gruncie rzeczy tą drogą każdy szedł sam. I każdy sam odpowiadał za swoją wierność na drodze dochodzenia do doskonałości własnej, a jednocześnie do Boga, którego uznał za swego Pana i Stwórcę.
Początki wspólnot zakonnych giną w mrokach dziejów i sięgają starożytności. Od czasów apostolskich byli w kościele ludzie, którzy pragnęli w sposób szczególny poświęcić się Bogu. Wybierali oni życie samotne, rezygnując z małżeństwa, oddawali się modlitwie, prowadzili działalność charytatywną lub apostolską. Osoby takie, szczególnie dziewice czy wdowy, tworzyły swego rodzaju organizacje, ale pozostawały w miejscu swego zamieszkania.
Oznaką życia zakonnego był celibat i dziewictwo. Rada dotycząca dziewictwa jest najjaśniej sformułowana w Nowym Testamencie. Ubóstwo i posłuszeństwo nie mają bezpośredniego przełożenia w Piśmie Świętym. Doktryna rad rozwijała się powoli, teoria trzech ślubów została usystematyzowana jedynie przez Kościół łaciński, poczynając od XI wieku. Dla monastycyzmu wschodniego profesja nie jest na tyle wyrazem specjalnych ślubów, ile poświęceniem całego istnienia Ojcu przez Syna w Duchu.(2)
Na przełomie II i III wieku tworzyła się nowa forma poszukiwania Boga, charakteryzująca się oderwaniem od społeczeństwa: anachoreza - czyli pustelnictwo.
Historycy nie są zgodni co do motywów odchodzenia na pustynię. Jedni chcieliby w anachoretach widzieć ludzi słabych, dla których schronienie się w miejscach niedostępnych było ucieczką przed prześladowaniami, które dotykały wyznawców Chrystusa; inni natomiast twierdzą, że powszechność chrześcijaństwa powodowała spłycenie życia i mnisi to byli ci, którzy chcieli przechować ten najszczytniejszy, ewangeliczny obraz życia. Równolegle z gwałtownym rozwojem liczebnym chrześcijan, od III wieku, spotykamy się ze zjawiskiem indywidualnego podejmowania życia chrześcijańskiego, odmiennego od ogółu wyznawców. Ruch ten rozwijał się zwłaszcza na Wschodzie (Egipt).
Najsłynniejszym pustelnikiem był św. Antoni (271-356). Uważany jest on za ojca mnichów eremitów ze Wschodu i Zachodu. Sam żył początkowo na skraju osady, ale wraz z napływem uczniów przenosił się coraz dalej na pustynię. Jego mnisi żyli osobno, ale niezbyt daleko od siebie, spotykając się raz w tygodniu.(3) Do czasu, kiedy św. Antoni opuścił swój dom, żaden mnich nie znał wielkiej pustyni, która uważana była za siedlisko złych mocy. Stąd też sam Antoni musiał toczyć wielkie walki z demonami, które czuły się zagrożone i przerażone.(4)
Jednym z wielkich następców św. Antoniego był św. Pachomiusz (292 - 347). Wobec wielkiego napływu kandydatów na mnichów zajął się wychowywaniem uczniów. Około 324 roku zaczął nadawać ramy organizacyjne swojej wspólnocie. Równocześnie z męskim powstał klasztor żeński dla jego siostry Marii. W latach 329 - 340 założył w delcie Nilu kilka klasztorów, zachowując zwierzchność nad nimi. Ideę klasztorów pachomiańskich upowszechnił św. Hieronim tłumacząc Regułę i listy Pachomiusza.
Pachomiusz uważany jest za twórcę cenobityzmu. Według niego "wspólnota zaczyna się od wspólnego stołu", a jedność zgromadzenia zależy od osobowości kogoś cieszącego się zaufaniem i zdolnego stanąć na czele.(5)
Wartą szczególnej uwagi jest Reguła Pachomiusza. Była ona pierwszą próbą spisania i unormowania życia zakonników. Zakładała: równość w ubiorze i pożywieniu, stosowne zalecenia co do snu, absolutny zakaz spożywania czegokolwiek poza wspólnotą; przy stole zasiadało się według starszeństwa, spóźnienia trzeba było usprawiedliwiać. Zabronione były śmiechy i rozmowy. Cała wspólnota pościła w środy i piątki, w pozostałe dni spożywała dwa posiłki. Każdy mnich spał w osobnej celi, ale tylko na początku, bo w miarę zwiększania się liczby braci trzeba było to zmienić. Ogromne znaczenie przywiązywał Pachomiusz do jednolitego życia dla zagwarantowania i pogłębienia wspólnego życia w klasztorze. Główną cechą mnicha, według niego, było posłuszeństwo, które miało być nie celem samym w sobie, ale środkiem do osiągnięcia celu, jakim było dla Pachomiusza zbawienie dusz przez i w posłuszeństwie. Pod koniec życia podlegało Pachomiuszowi 9 klasztorów po kilka tysięcy mnichów każdy.(6)
Kolejnym wielkim ojcem IV wieku jest św. Bazyli z Cezarei Kapadockiej (330-379). Odbył on podróż, zwiedzając ośrodki życia mniszego w Egipcie, Palestynie, Syrii i Mezopotamii. Korzystając z doświadczeń, jakie nabył podczas podróży, napisał swoją Regułę. Położył w niej nacisk nie tyle na zewnętrzną obserwancję i praktyki ile na wewnętrzną postawę mnicha, wewnętrzne posłuszeństwo i ubóstwo, zrozumienie celu i sensu podjętych dobrowolnie zobowiązań. Ważną rolę grało u Bazylego życie wspólne mnichów, stojące w jego oczach o wiele wyżej niż życie samotne. Bazyli zmniejszył liczebność klasztorów, praca miała u niego większą wartość niż wyszukane umartwienia. Podstawowym obowiązkiem była gościnność i braterska służba bliźnim. Aby zrealizować swoją ideę Bazyli założył przy swojej biskupiej siedzibie Bazyliadę, czyli całe osiedle z klasztorem, gospodą dla przyjezdnych, szpitalem dla chorych, warsztatami pracy dla ubogich.(7) Po 370 r. Bazyli zwalczał ascetów, którzy nie chcieli pracować pod pretekstem odbywania długich modlitw. W tej Regule znajdujemy również cenne uwagi na temat przełożeństwa. Według niego rządzić to znaczy służyć. Przełożony miał dawać przykład, być miłosiernym, cierpliwym, ale również bystrym i przewidującym. Jednocześnie ostrzegał: "Szemrający, którzy sieją zwątpienie we wspólnocie braterskiej i burzą pewność, zostaną wydaleni."(8)
Poszukiwania najlepszego sposobu życia mnichów trwały nadal. Na trwałe zapisał się w nich św. Augustyn (354 - 430), którego Reguła rozprzestrzeniała się w kościele zwłaszcza w XI - XII wieku. I choć autorstwa Augustyna pewni nie jesteśmy, to zdaje się, że powstała ona bezpośrednio w kręgu żywej tradycji świętego biskupa Hippony nie później niż w VI wieku.(9) Św. Augustyn jako pierwszy łączył życie mnicha z kapłaństwem. Reguła jego oparta była na miłości, klasztory miały ograniczoną liczbę zakonników, których podstawowym zadaniem było duszpasterstwo.
Wiek VI był całkowicie zdominowany przez świętego Benedykta (480-547), uważanego za patriarchę Zachodu i Patrona Europy. Benedykt, jako kilkunastoletni student, podjął decyzję o ucieczce od świata. Osiadł w grocie skalnej w okolicach Subiacco. Rozpoczął tam samotnicze, anachoreckie życie. Szybko jednak rozeszła się sława eremity, ściągając do niego ludzi, pragnących żyć tak jak on. Wkrótce powstała osada uczniów mieszkających w dwunastu małych domkach; w trzynastym Benedykt wychowywał kandydatów i kierował całością. Po pewnym czasie Benedykt opuścił swoje dzieło i udał się na górę Monte Cassino, gdzie założył jeden wielki klasztor. Reguła benedyktyńska nie była dziełem nowym, lecz jedynie kodyfikacją dotychczasowych doświadczeń.(10) Miała ona być przeznaczona dla początkujących mnichów. Tak jak inne Reguły VI wieku przewidywała wspólną dla wszystkich sypialnię (dormitorium), i ustalała dokładnie obowiązujący porządek dnia. Święty Benedykt ostro występował przeciwko różnego rodzaju włóczęgom i rzekomym anachoretom. Zaczęło się utrwalać przekonanie o konieczności przejścia solidnej szkoły życia mniszego w regularnym zespole i pod wytrawnym kierownictwem doświadczonego mnicha. Ostatecznym celem nie było tworzenie klasztoru, ale wychowanie mnicha i rozwinięcie w nim sił duchowych tak wielkich, by mógł osiągnąć wyżyny kontemplacji. Klasztor był dla Benedykta "szkołą służby Zbawicielowi", wielką rodziną, w której członkowie pomagają sobie wzajemnie, utrzymując się z pracy rąk własnych. Na czele stał wybrany dożywotnio opat, najbardziej doświadczony i najmądrzejszy, któremu wszyscy winni byli całkowite posłuszeństwo. Opat był stróżem reguły, dającym przykład jej realizowania. Benedyktyni ślubowali poprawę obyczajów i stabilitas loci - konieczność zachowania przez mnicha wierności dla wybranego miejsca i zespołu. Stałym całodziennym zajęciem mnichów była modlitwa i praca - stałe źródło utrzymania klasztoru. Św. Benedykt planował życie braci dzieląc dzień na 3,5 g - 4 oficjum, 6,5 - praca, 4 - lektura, 1 - odpoczynek, 8,5 - sen.(11) Według świętego, ideał życia mniszego nie polegał na wymyślnych umartwieniach i szukaniu nadzwyczajności, lecz na spokojnej wierności w wypełnianiu zwykłych, codziennych obowiązków, mimo ich nużącej monotonii i grożących rozproszeń. Miarą doskonałości początkującego mnicha był stopień osiąganej przez niego pokory, czyli takiego stanu psychiki, w którym człowiek widzi swą własną słabość i niedoskonałość wobec wielkości Boga. Wyrazem pokory było codzienne, wytrwałe posłuszeństwo przyjętym zobowiązaniom, realizowane w przenikającej wszystko atmosferze miłości.

Reguła św. Benedykta była tak ważna i trafiająca w rzeczywiste potrzeby ludzi, że spowodowała unifikację życia zakonnego i zdominowała na kilka wieków duchowość zakonną. Benedykt nie wyznaczał braciom rodzaju zajęcia, ale kazał podejmować każdą pracę, której konieczność zostanie uznana przez opata. Pozwoliło to na ogromny rozwój osobowości zakonników. O znaczeniu myśli monastycznej świętego Benedykta świadczy choćby fakt, że okres po jego śmierci, aż do śmierci św. Bernarda (1153),znany jest pod nazwą "epoki monastycznej lub wieków benedyktyńskich".(12) Określenia te trafnie oddają historyczną prawdę. W ciągu tych pięciu stuleci, różni mnisi - czy to jako jednostki, czy to jako wspólnota - wywierali wpływ na każdą płaszczyznę życia - duchową, intelektualną, liturgiczną, artystyczną, administracyjną i ekonomiczną - urabiając jego charakter i kształtując rozwój. Przez większą część tego całego okresu Reguła św. Benedykta była przewodnim kodeksem dla mnichów, a samego prawodawcę uważano słusznie za patriarchę i patrona wszystkich zakonników. W klasztorach więc, jak i w całej Europie, zauważyć możemy uniwersalizm średniowieczny a jednocześnie uwikłanie klasztorów w zależności feudalne. Cechą tego okresu był stopniowy rozwój wspólnot monastycznych posiadających duże majątki ziemskie. W celu obrony przed światem feudalnym, a zwłaszcza ingerencją władców w życie zakonów, klasztory łączyły się w grupy, kongregacje, co prowadziło do powstania potężnych sił zdolnych skutecznie konkurować nie tylko z możnymi, ale i z władcami, z cesarzem włącznie. Dla obrony swej niezależności, dla utrzymania chociażby prawa wolnego wyboru opata, klasztory i całe kongregacje poddawały się, wraz ze swymi posiadłościami, Rzymowi papieskiemu. Szczególnego znaczenia, i to w skali całego chrześcijaństwa zachodniego, nabrała reforma i kongregacja mnisza opactwa Cluny w Burgundii.

Wiek X rozpoczął się pod wpływem reformy wywodzącej się z Cluny, a następnie rozlewającej się na całą Europę. W tym właśnie czasie tradycyjny monastycyzm benedyktyński osiągnął swą pełną formę, jako życie liturgiczne o solidnej kulturze literackiej i artystycznej.

Stan taki rozciągał się także na wiek następny. Przez prawie cały XI wiek opactwo Cluny było duchowym ośrodkiem zachodniego chrześcijaństwa. Jego "posłannictwem" była liturgiczna służba Boża, nieprzerwany śpiew mnichów, Opus Dei św. Benedykta, zmienione teraz nie do poznania, gdyż wzbogacone o uroczyste Msze, wspaniałe śpiewy kościelne oraz dodatkowe nabożeństwa i litanie, odprawiane przez ogromną wspólnotę w wielkim kościele, pośród przepychu złota, srebra, klejnotów oraz szat z jedwabiu i złotych nici, w świetle niezliczonych świec i lamp. Pracę ręczną od dawna już usunięto z codziennych zajęć mnichów; w stosunkowo niewielkim stopniu oddawano się w Cluny studiom literackim czy teologicznym. Mnisi zajmowali się sztuką iluminowania rękopisów, patronowali rozwojowi architektury, rzeźby i złotnictwa.(13)

Kiedy obserwuje się proces kształtowania życia zakonnego uderza fakt, iż okresy odnowy i reformy pojawiają się nieoczekiwanie, niosąc ze sobą przejściowy lub czasem tylko trwały skutek. Wyczuwalne jest pulsowanie odnowy i następującego po niej osłabienia gorliwości życia zakonników. Pulsowanie to powtarza się i trwa do naszych czasów.

Reakcją na potęgę Cluny był narastający od X wieku ruch pustelniczy, eremicki, na którego gruncie krystalizowało się wiele nowych inicjatyw, nowych form życia zakonnego, a także całych zakonów. W tym czasie żywot pustelniczy miał ogromną siłę atrakcyjną i zaczynał rozpowszechniać się na Zachodzie, gdzie np. powstawali , eremici - kartuzi, założeni przez św. Brunona, rodem z nadreńskiej Kolonii.

Również w łonie domów kongregacji cluniackiej zaczęły rodzić się i inne kierunki życia duchowego. Powstali cystersi, założeni przez opata Stefana Hardinga i św. Bernarda z Clairvaux i kameduli, którzy stosowali Regułę benedyktyńską w całej jej surowości. Te wszystkie dzieła rodziły się na odległych polanach, w leśnych ostępach, z dala od miast, siedlisk zarazy i zepsucia.14

Życie cystersów opierało się również na Regule św. Benedykta, ale w jej najbardziej surowym wydaniu. Kontakt mnichów ze światem był ograniczony. Życie w klasztorach było wspólne, ale twarde, bez łatwego dyspensowania się. Strój i pożywienie na poziomie życia chłopów. Kolor wełny naturalny, biały, bez farbowania. Jedzono raz dziennie bez mięsa, jaj, ryb, nabiału, tłuszczów. Mnisi spali na siennikach, w ubraniu, we wspólnej sypialni, dormitorium. Bazą życia wspólnego cystersów była ziemia. Opactwo było wielką siłą gospodarczą, znaczącą w historii europejskiego rolnictwa i handlu. (15) Cystersom przypisuje się wprowadzenie nowego sposobu uprawiania ziemi, jakim była trójpolówka.

W wiekach XI i XII pojawiały się pierwsze oznaki odnowy w zgromadzeniach kanonickich, zakony kanoników regularnych, zwłaszcza zakon premonstratensów, założony przez św. Norberta z Xanten w 1120 roku.

Epoka ta zapisała się w dziejach również specjalnym tworem życia zakonnego, jakim były podwójne klasztory, zawierające w sobie klasztor męski i żeński, ale ściśle rozdzielone, czasem domy pokuty dla nawróconych grzesznic oraz leprozoria. Największą osobliwością tych organizacji było to, że "fundatorzy odwrócili porządek natury" (16), kobietom powierzając zwierzchnictwo nad tymi klasztorami.

Koniec wieku XI to czas pojawienia się specjalnego rodzaju zakonników szpitalników, których zadaniem było zapewnienie opieki pielgrzymom, zwłaszcza do Ziemi Świętej, i którzy, siłą rzeczy, zmieniali się w mnichów - żołnierzy, jak np. szpitalnicy zakonu kawalerów maltańskich, włoscy joannici, francuscy templariusze, czy wreszcie niesławnej pamięci, zwłaszcza w Polsce, zakon niemiecki, popularnie zwany Krzyżakami.

Jest rzeczą oczywistą, że ruchy monastyczne i kanonickie były odpowiedzią na oczekiwania i potrzeby społeczeństwa. Gdy zmieniały się czasy, mogły jeszcze istnieć, ale okres ich świetności minął bezpowrotnie.

Pod koniec XII wieku społeczeństwo głęboko się przeobrażało, Kościół przeżywał kryzys, wielkie klasztory chyliły się ku upadkowi. Któż mógł odpowiedzieć na wezwanie, jakie historia rzuciła wtedy chrześcijaństwu?

Podjął się tego wiek XIII, wielki, pełen blasku i bardzo płodny wiek XIII!

Ponieważ ludzie, w imię ewangelicznego ubóstwa, masowo protestowali przeciwko zbytkowi pierwszego społeczeństwa konsumpcyjnego i przeciw demoralizacji miast, wiek XIII stworzył zakony uboższe niż ubogie.

Tak zrodziły się zakony żebrzące: franciszkanie, w roku 1209 wokół biedaczyny z Asyżu, świętego Franciszka (1182 - 1226), karmelici których reguła klasztorna została zatwierdzona w roku 1226, i dominikanie, uczniowie zapalczywego Kastylijczyka, Dominika Guzmana (1170 - 1221). (17) W zasadzie każdy z tych zakonów miał własne pole działania, mimo to nie brakowało punktów spornych i rywalizacja bywała zacięta: dominikanie, uczeni i zawzięci dyskutanci, ostro bronili zasad ortodoksji; franciszkanie, serdeczni i wyrozumiali, poświęcali się działalności wśród ludu; inni zajmowali się wykupem chrześcijan, którzy dostali się do niewoli pogańskiej, jeszcze inni łączyli duszpasterstwo z życiem kontemplacyjnym, podobnie jak augustianie i karmelici. Od początku zakonom żebrzącym towarzyszyły klasztory żeńskie, którym wyznaczone zostało zadanie wspierania braci modlitwą. Tak powstały zakony klarysek i dominikanek.

Epidemie i klęski XIV wieku, a także schizma zachodnia, przyniosły dezorganizację całego życia religijnego. Epidemie spowodowały wygaśnięcie całych konwentów, do opustoszałych klasztorów zaczęli napływać kandydaci bez głębszego powołania. Upadek życia klasztornego stawał się jeszcze bardziej wyraźny, zwłaszcza po epidemii dżumy w połowie XIV wieku. Chociaż w klasztorach nie było wielu gorszących przypadków łamania ślubów to szerzyła się obojętność, malała liczba powołań. Nie brakowało również prób reformowania zakonów, ale zasięg miały niewielki. Wyjątek w tej dziedzinie stanowiły brygidki, które w 100 lat po założeniu miały 80 domów.(18)

W końcu XV wieku w klasztorach zakonnice żyły z własnego majątku, jedne dostatnio, a inne biednie. Życie wspólne prawie nie istniało. "W klasztorze chełmińskim życie nie było łatwe: opustoszałe cele i krużganki, po których hukały sowy, głód i niedostatek we wszystkim, surowa siostra, która biła, średniowiecznym obyczajem, nowicjuszki." (19)

Ferment wewnętrzny nurtujący od dawna katolicyzm, doprowadził w XVI stuleciu do powstania nowych, niezależnych od papiestwa, organizacji kościelnych. W wielu krajach Europy powstawały, wrogie Rzymowi, kościoły reformacyjne. Twórcą pierwszego z nich był mnich niemiecki, augustianin, Marcin Luter.

Reformacja uderzyła również w zakony, zarówno mnisze, jak i żebracze. Dochodziło w nich do porzucania życia wspólnego, demoralizacji zakonników, często upadku klasztorów.

Kościół i klasztory zaplątały się w wiarę w kupowanie odpustów. Klasztory, które chciały żyć gorliwie, uważały, że świętość osiągnie się przez to, że będzie bardzo surowo przestrzegana reguła zakonna. "Właśnie reguła dla samej reguły. A wszystko łącznie z wczesnym wstawaniem, modlitwami dziennymi i nocnymi z określoną ilością odśpiewanych czy odrecytowanych tekstów liturgicznych - z zachowaniem milczenia, całą surowością życia. Tak było w wielu klasztorach ówczesnych."(20)

Zakony w XVI wieku trwały w bierności, bezradne wobec nowych prądów, rozsadzane od wewnątrz przez reformacyjny ferment, szczególnie silny u franciszkanów konwentualnych, gdzie liczni księża opuszczali klasztory i żenili się. Stare zakony kontemplacyjne znalazły się w upadku, klasztory męskie i żeńskie pustoszały. (21)

Z wolna jednak nadciągała kontrreformacja.

Najpotężniejszym zakonem XVI wieku byli niewątpliwie jezuici, którzy, zainicjowani przez św. Ignacego Loyolę, otrzymali zatwierdzenie papieskie w 1540 roku. Zerwali oni ze stałością miejsca, z modlitwą chórową brewiarza, odstąpili od czystej nauki na rzecz stosowania jej w duszpasterstwie. Zakon zorganizowany został na sposób wojskowy. Na czele stanął dożywotnio wybierany generał. Reguła zobowiązywała zakonników do bezwzględnego posłuszeństwa przełożonym. I nie była to tylko zewnętrzna tresura. Podbudową tej dyscypliny był przemyślany proces formacyjny, autentyczne życie wewnętrzne, wzmacniane stosunkowo częstymi rekolekcjami. Proces formacyjny jezuitów trwał (14) lat i przebiegał w taki sposób, aby gruntownie przepracować i uformować kandydatów do zakonu.

Zadaniem zakonu było niesienie pomocy hierarchii kościelnej wszędzie tam, gdzie pomoc wydawała się najpotrzebniejsza. Dawało to możliwość wszechstronnego działania. Chociaż Jezuici zajęli się w zasadzie szkolnictwem, bardzo szybko uzyskali znaczne wpływy na to, co działo się w poszczególnych państwach.

Inną, bardzo ciekawą inicjatywą, pierwszą próbą rewolucji w życiu zakonnym, było założenie przez św. Franciszka Salezego i św. Joannę de Chantal wizytek, które w pierwotniej wizji miały zajmować się nawiedzaniem chorych i biednych w ich własnych domach. Ale okazało się, że życie zakonne może toczyć się jedynie za murami. Wobec sprzeciwu arcybiskupa Lyonu - zakon przekształcony został w ściśle klauzurowy, z czwartym ślubem - uczenia młodych dziewcząt. (22) Również, początkowo, świeckim związkiem miało być "Towarzystwo św. Urszuli" - Urszulanki.

Święta Aniela Merici (1474 - 1540) chciała, by siostry żyły w domach rodzinnych, nie wyróżniały się specjalnym strojem, nie składały ślubów, modliły się indywidualnie. Swojej wspólnocie nadała jednak mocne ramy organizacyjne. Władzę miała sprawować dożywotnia przełożona z czterema asystentkami. Każda dzielnica miasta, w którym działały, miała swoją osobną przełożoną. Od 1568 roku święty Karol Boromeusz sprowadził siostry do Mediolanu i zmienił charakter zakonu. Wprowadzono wówczas śluby, klasztory i strój zakonny. Obowiązkiem i głównym zajęciem sióstr było nauczanie, podlegały nie swojej przełożonej, ale biskupowi.

Wiek XVI to również okres przeprowadzania wielu reform w istniejących dotychczas zakonach. Nasiliły się one zwłaszcza po soborze trydenckim.

Największa reforma dokonała się w żeńskiej i męskiej gałęzi karmelitańskiej. Reforma karmelu była dziełem Teresy z Avila, która w swoim osobistym życiu doszła do szczytów mistycznego zjednoczenia z Bogiem. W tych reformach musiała zmagać się ze sprzeciwem, a nawet wrogością ludzi Kościoła. Gdy przystąpiła do zmian w zakonie karmelitańskim (1562), wstawił się za nią, wspomógł i kontynuował reformy, św. Jan od Krzyża.

Wbrew silnym sprzeciwom św. Teresa zreformowała niektóre klasztory i założyła 17 nowych. (23) Zreformowani karmelici otrzymali nazwę bosych, i odrębnego generała. Wszystkie wspólnoty klasztorne Teresa Wielka kształtowała w duchu apostolskiej modlitwy i pokuty, by wspierać działalność misjonarzy i czynić ekspiację za odstępstwa od Kościoła. Zreformowanemu zakonowi dała znakomite konstytucje. Św. Teresa mimo wielu zajęć miała czas na układanie poezji religijnych oraz pisanie dzieł ascetyczno - mistycznych. Dzieła jej mają ogromną wartość również dla kształtowania duchowości współczesnych pokoleń zakonników.

XVI wiek to również reforma polskich benedyktynek, zapoczątkowana przez Magdalenę Mortęską, która w 1579 roku została konsekrowana na mniszkę w Chełmnie, a tydzień później obrana ksienią klasztoru i zaczęła się reforma, nie tylko klasztoru chełmińskiego, ale i innych konwentów benedyktyńskich.

Również franciszkanie przeżyli głęboki upadek, z którego podźwignęli się dopiero na przełomie XVI i XVII wieku.

Reformatorem działającym na szerszą skalę za pomocą ufundowanego przez siebie zakonu był także twórca oratoriów - św. Filip Neri (1515 - 1595). Początkiem zgromadzenia były przyjacielskie spotkania księży, którzy pragnęli podniesienia swego poziomu duchowego i intelektualnego . Była to luźna wspólnota, z której można było zawsze odejść. Szczególnie podkreślano kontemplację i modlitwę. W diecezji księża podlegali biskupom. Św. Filip nazywany był apostołem Rzymu, doradzał wielu papieżom i kardynałom, ale obok tego, dzięki swej prostocie, często towarzyszył w zabawach dziatwie rzymskiej i był szczególnym przyjacielem grzeszników, których nawracał.

Zaczęły się również rozszerzać wspólnoty księży diecezjalnych, związanych w różny sposób między sobą. (24) Jedną z takich form byli świeccy zakonnicy, prowadzący domy - szpitale, którzy ukształtowali się w zakon bonifratrów. Na przełomie XVI i XVII wieku tworzyły się również zgromadzenia kamilianów, pijarów z czwartym ślubem uczenia młodzieży za darmo, zgromadzenie Braci Szkolnych św. Jana de La Salle (1686), zatwierdzone w 1727 roku i innych, które powstawały w celu pełnienia konkretnych, jasno określonych, dzieł.

XVII wiek to także okres powstawania nowych zakonów, tworzonych zwykle przez światłych duchownych, znajdujących się pod wpływem haseł potrydenckiej reformy. Powstali wówczas: misjonarze - Lazaristes - 1632 r. św. Wincentego a Paulo, który widział ogromną potrzebę pracy wśród chłopów, a także wagę głoszenia misji na wsi. Nie planował tworzenia zakonu, ale zmusiły go do tego okoliczności. Święty ten najlepiej zrozumiał różnicę, jaka się dokonała w świadomości. Dotychczas można było oczekiwać na ludzi w klasztorach, ale w tych trudnych czasach trzeba było ich szukać, by można było prowadzić do Boga. Z łagodnością i ogromną pogodą ducha umiał św. Wincenty łączyć niezwykłą energię czynu i wolę, talenty wyszukiwania środków i zmysł organizacyjny.

Kilka lat później, we współpracy z św. Ludwiką de Marillac, utworzył siostry miłosierdzia, szarytki. Nie miały one być zakonnicami, składały śluby prywatne i czasowe na rok, z obowiązkiem zajmowania się chorymi.(25)


Próbę reformy podjęli również paulini, którzy prowadzili tryb życia mieszany, kontemplacyjno - czynny. Przyjęli regułę św. Augustyna, ale prócz tego mieli własne konstytucje, "dlatego nasi zakonnicy przede wszystkim zarzuciwszy próżności i pompę świata, powinni żyć samotnie, z samym Bogiem. Powinni oni być zawsze gotowi na śmierć, dlatego powinni się zająć ćwiczeniem się w milczeniu, modlitwie myślnej i czytaniu ksiąg duchownych. W tym mają przodować." (26)

Jednak, mimo podejmowania licznych prób reform, zakony w XVII wieku przeżywały ogólny upadek - benedyktyni i premonstratensi nie mieli wspólnego refektarza, każdy jadał prywatnie; premonstratensi i cystersi nosili świeckie ubrania, nie przestrzegano noszenia tonsury, łamano klauzurę, zakonnicy posiadali prywatną własność.


Klaryski opowiadały, że ich fundatorka, św. Salomea, chciała je bogatymi uczynić i nie akceptowały zakonnego ubóstwa. Trzeba było zachęcać zakonnice do cotygodniowej komunii św., dbać o książki religijne bez zabobonów dla klasztorów żeńskich. Znana jest sprawa, kiedy ksieni benedyktynek urządziła na sporną wieś zajazd zbrojny z zakonnicami na czele. (27)

II połowa XVII wieku to znów ogólne załamanie religijności. Dotyczyło ono zarówno poziomu religijności w całym kościele, jak i poziomu życie w zakonach. "Są osoby świeckie, które poszczą na intencję swego wroga osobistego, zakonnice, które z pobłażaniem traktują pijaństwo. Ma się wrażenie strasznego marnotrawienia łaski". (28)

Na przełomie XVII i XVIII w. obserwowano również zmiany typu psychicznego kobiety, panny przemocą wdzierały się do klasztorów, by wymusić zgodę rodziców. Szlachcianka z Litwy wstąpiła do klasztoru męskiego, aż po roku ją wykryto i oddano do żeńskiego. Wstępujące do klasztorów swym brakiem uległości sprawiały kłopot przełożonym. Obok tych zjawisk występowało w klasztorach zamiłowanie do wygód, intrygi i spory. Około 1696 roku pozwalano świeckim wchodzić do klasztoru i mieszkać w nim.

Szwedzi, podczas pobytu w Warszawie, bardzo byli ciekawi katolickich zakonnic i przychodzili sobie porozmawiać z mniszkami. (29)

Na szczególną uwagę zasługuje w wieku XVIII sytuacja wielkiego i potężnego zakonu jezuitów. Wywarli oni duży wpływ na życie Kościoła i religijność w XVII wieku. Jako spowiednicy władców katolickich wpływali, przynajmniej pośrednio, na życie polityczne w Europie. Uzyskali też monopol w dziedzinie nauczania, który umożliwił im formowanie środowisk katolickich w licznych krajach. Nieustannie prowadzili walkę z błędami i niebezpiecznymi nowinkami. To właśnie jezuici nadali ascezie chrześcijańskiej podstawy rozumowe i systematyczną strukturę, której nie miała dotychczas. Taka działalność zakonu musiała napotykać na sprzeciwy, rodzące się w łonie samego kościoła, ale również wśród rzesz świeckich, zwłaszcza przeciwnych religii. Zarzucano jezuitom, że bardziej chodzi im o ilość niż o jakość. Owo, dokonywane z energią, zdobywanie świata, nowe formy pobożności katolickiej, jak kongregacje maryjne i różne bractwa, pełen uczucia kult świętych, podkreślany jeszcze przepychem sztuki baroku, wywoływały coraz głośniejsze fale krytyki, sprzeciwu, niepokoju i oburzenia. Nieufność budziły również sukcesy misyjne jezuitów. Wszystkie te problemy doprowadziły w pierwszej połowie XVIII wieku do zmniejszenia popularności, a następnie narastającego dążenia wielu wpływowych osób do bezwzględnego zniszczenia zakonu. Również przychylna na ogół wobec jezuitów postawa Stolicy Świętej zmieniała się i w rezultacie papież Klemens XIV, bullą z 21 lipca 1773 roku, rozwiązał zakon. Decyzji papieża nie uznali jedynie władcy niekatoliccy: Fryderyk II pruski i Katarzyna II. Tam więc zakon znalazł schronienie i dzięki temu mógł przetrwać.

W życiu religijnym XVIII wieku trudno dopatrzyć się żarliwości, niektórzy twierdzili, że wiek ten pozbawił kościół katolicki jego rozmachu. W tej sytuacji zrozumiałe są trudności w powstawaniu i tworzeniu się nowych zgromadzeń zakonnych. Nieśmiało zaczynali swoje istnienie we Francji trapiści, a także w drugiej połowie wieku, ale tylko we Włoszech, redemptoryści i pasjoniści.

Koniec wieku XVIII upłynął pod znakiem rewolucji francuskiej, która dla kościoła katolickiego, w tym również dla zakonów, była wielką próbą. Rewolucja francuska i następujące po niej przemiany polityczne i społeczne, wraz z sekularyzacją posiadłości kościelnych, zadała ciężkie ciosy życiu zakonnemu. Co do charakteru życia zakonnego, pozostało ono w zasadzie tym samym, czym było wcześniej. Zmianie podlegała sytuacja prawna i ekonomiczna zakonów. Wiele starych zakonów uległo sekularyzacji bądź kasacie. Przełom wieku XVIII i XIX to autentyczna katastrofa chrześcijańskiego ruchu zakonnego. Liczne zakony zostały rozbite, klasztory zlikwidowane, liczba zakonników zmniejszyła się poważnie.(30)

Sytuacja taka przeniesiona została również na początek wieku XIX, choć okres ten to początkowo upadek, a następnie dynamiczne odradzania się życia zakonnego. Przyczynami upadku były nie tylko kasaty, zarządzane przez władze zaborcze, ale także wewnętrzne załamania.

Pozycję swą odzyskał kościół katolicki w dobie Restauracji, po kongresie wiedeńskim. Był to czas powstawania bardzo wielu inicjatyw zakonnych, ale nie były to koncepcje nowe, bowiem wszystkie nawiązywały do form organizacyjnych, bądź zadań, wypracowanych od czasów średniowiecza do XVIII wieku włącznie.

Wiek XIX to nie tylko kryzys i dzieje wychodzenia z niego przez stare, znane i uznane zakony, ale również czas powstawania nowych inicjatyw zakonnych i tymi chciałabym się zająć, nie wchodząc w szczegóły kasat i podejmowanych prób reform przez przedstawicieli i reformatorów zakonów mniszych czy żebraczych, które również przechodziły przemiany, związane z atmosferą epoki.

Pośród powstałych w XIX wieku formacji zakonnych ważną rolę zaczęli odgrywać salezjanie, których założycielem był ks. Jan Bosko.

W 1854 r. ks. Bosko szukał współpracowników. Życie wspólne z jego niedostatkiem, ubóstwem, utratą niezależności bardzo prędko zniechęcało kandydatów. Papież Pius XI radził ks. Bosko: "Prawo czepia się dóbr martwej ręki i dawnych zakonów, które z punktu widzenia państwa są tylko ciężarem dla społeczeństwa. Niech ksiądz założy zgromadzenie, w którym każdy z członków zachowa swe prawa obywatelskie, będzie poddany prawom państwowym, będzie płacił podatek osobisty, stowarzyszenie, które byłoby w gruncie rzeczy zrzeszeniem wolnych obywateli, współpracujących w celach dobroczynnych. Niech ksiądz zredaguje reguły tego towarzystwa w takim właśnie duchu. Z jednej strony trzeba, aby rząd antyklerykalny nie miał pretekstu do prześladowania młodego zgromadzenia, z drugiej jest oczywiste, że nie obietnice lecz śluby, oczywiście śluby proste, mogą utrzymać spójnię między członkami a przełożonym. Żeby być pewnym swych podwładnych, trzeba mieć tę siłę w ręku. Wreszcie trzeba, żeby reguły towarzystwa były łatwe do zachowania. Strój nie powinien różnić się od innych księży, ich ćwiczenia pobożne nie powinny zwracać uwagi świata." (31) Salezjanie zajmowali się opuszczoną młodzieżą. Żeńskim odpowiednikiem salezjanów są Córki Maryi Wspomożycielki (salezjanki).

Nie sposób byłoby w trakcie tego referatu omówić założenia wszystkich powstających w XIX wieku zgromadzeń zakonnych, dlatego wymienię jedynie te najważniejsze, powstałe w dziewiętnastowiecznej Europie : oblaci Niepokalanej Maryi Panny (1816), saletyni (1852), pallotyni i pallotynki (1835), werbiści (1875), salwatorianie (1881), misjonarze Świętej Rodziny (1895). Spośród zgromadzeń żeńskich powstały wówczas siostry Sacré-Coeur (1800), siostry Matki Bożej Miłosierdzia (1818), siostry sakramentki (1854), siostry elżbietanki (1842), ubogie siostry szkolne de Notre Dame (1833), Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Pokuty, siostry Świętej Jadwigi, Córki Bożej Miłości.

Na osobną uwagę zasługują zgromadzenia, które tworzone były przez Polaków.

Albertyni (1888) - Adam Chmielowski, albertynki (1891), służebniczki Edmunda Bojanowskiego; serafitki (1881) Małgorzaty Szewczykówny; józefitki (1884) ks. Zygmunta Gorazdowskiego, sercanki (1894) ks. Józefa Pelczara; Siostry Opatrzności założone w 1856 roku. Siostry Pasterki od Opatrzności Bożej (1893) Marii Karłowskiej, nazaretanki (1873) Marii Franciszki Siedliskiej; zmartwychwstanki (1891) Celiny i Jadwigi Borzęckich. W Petersburgu ks. Zygmunt Szczęsny Feliński tworzył Rodzinę Maryi, w zaborze austriackim m. Kolumba Białecka, zakładała tercjarki dominikańskie dla pracy na wsi.

Oczywiście, poza tymi suchymi danymi kryją się piękne historie dochodzenia do odkrywania Bożych wymagań, ale z racji ograniczonego jednak czasu nie ma tu miejsca na szersze omawianie kolejnych inicjatyw.

Na zupełnie osobną uwagę zasługuje działalność o. Honorata Koźmińskiego, współzałożyciela felicjanek, który z powodu zakazu władz zaborczych, zaczął tworzyć tajne zgromadzenia zakonne dla różnych stanów. Wspólnoty o. Honorata składały się z członków życia wspólnego oraz ze zjednoczonych, którzy składali śluby czasowe i odbywali okresowe rekolekcje. Zgromadzenia zmieniły charakter po ujawnieniu się. "Zjednoczeni" stanowili upadające tercjarstwo, a część "wspólnych" uzyskała zatwierdzenie kościele i w różnych formach przetrwała. (32)

Spomiędzy nowych zgromadzeń męskich najwydatniejszą rolę odegrali zmartwychwstańcy. Pomysłodawcą założenia zgromadzenia był Adam Mickiewicz, wykonaniem zajął się Bohdan Jański, który założył "domek", niby rodzaj klasztoru, gdzie gromadził konwertytów, pragnących życia doskonałego. Tam przygarnął ściganego przez policję byłego niebezpiecznego saintsimonistę, Piotra Semenenkę i drugiego konwertytę, Hieronima Kajsiewicza. Z tej grupy wyszło potem zgromadzenie zmartwychwstańców, którzy, istniejąc przy boku papieży, stanowili przez długi czas jak gdyby stałą ambasadę kościoła i narodu polskiego przy boku Stolicy świętej.

Już od początków istnienia zgromadzenia B. Jański "domagał się postępu wewnętrznego, przestrzegając przed ślepą wiarą w moc paragrafów ostatecznej organizacji, ustawy, reguły. (...). Podkreślał ważność jedności, posłuszeństwa, dobrowolnego doskonalenia się i ustawicznej, gorącej modlitwy." (33) Program Jańskiego, wewnętrznej, ewangelicznej odnowy i społecznego pogłębienia katolicyzmu, miał znaczny wpływ na polskie odrodzenie religijne i na powstanie kilku innych zgromadzeń żeńskich, jak niepokalanki, służebniczki, nazaretanki i zmartwychwstanki.

Pozwolę sobie poświęcić kilka słów mojemu zgromadzeniu i koncepcji życia wspólnego, jaka została wypracowana u początków istnienia niepokalanek.

Nie bez wpływu na tworzące się zgromadzenie pozostawała działalność zmartwychwstańców i fakt, że jeden z pierwszych księży tej kongregacji był osobistym spowiednikiem jednej z założycielek, Marceliny Darowskiej. Dlatego też pierwsza reguła została napisana przez o. Hieronima, który na potrzeby żeńskiego zgromadzenia dokonał adaptacji reguły zmartwychwstańców. (34) Według tej reguły siostry żyć miały "jak gołąbki w rozpadlinie skalnej".

Wtedy to, przebywająca w Nicei Marcelina Darowska, na polecanie swego spowiednika i po długich rozmowach z o. Piotrem Semenenką, spisała "Traktat o Zgromadzeniu". Jest on rodzajem dokumentu programowego, który w połączeniu z regułą o.Kajsiewicza dał podstawę do dalszej działalności niepokalanek. W "Traktacie" Darowska określiła ekspiacyjny charakter powstającej wspólnoty; "Wypłacenie win na narodzie ciążących"; określiła zadanie, które, jak rozumiała Bóg stawia przed niepokalankami, "aby świat przemienić trzeba zacząć od przemiany, od oczyszczenia, udoskonalenia kobiety." Stąd zadaniem zgromadzenia miało być zajęcie się wychowaniem kobiet tak, aby były one zdolne stać się zaczątkiem odrodzenia społeczeństwa. Aby jednak cele te realizować, postawiła Marcelina Darowska samym niepokalankom twarde wymagania: śmierci sobie, wyrzeczenia się siebie, życia w ścisłej łączności z Bogiem, rozumnego posłuszeństwa przełożonym. W dokumencie tym została również określona rola i zadanie przełożonych, które pamiętać mają, że "zgromadzenie nie jest przełożonych ale Boże, a w Bogu - wszystkich członków je składających." Jako zasadę stawiała Matka rozumne posłuszeństwo i indywidualne kierowanie podwładnymi, wychowanie do odpowiedzialności i samodzielności moralnej z całą świadomości, że "władza przełożonej na osobie podwładnego się kończy, duch jego wolny, zewnętrznymi środkami ujarzmić się nie da". Punkt wyjścia do formacji wewnętrznej stanowić miało poznawanie siebie w prawdzie i wynikająca stąd konieczność rozpoznania Woli Bożej dla każdej siostry. Siłą Zgromadzenia jest jego duch.

Rozprawka Marceliny dotycząca wspólnoty, będąca samorodną refleksją, stanowi zjawisko zgoła wyjątkowe w polskim ruchu zgromadzeniowym dlatego, iż w centrum uwagi formacji zakonnej znalazło się wszechstronne kształtowanie osobowości ludzkiej w jej dążeniu do Boga. Takie rozumienie życia zakonnego będzie mieć istotny wpływ na cały program wychowawczy zgromadzenia, którego celem apostolskim będzie odrodzenie narodu przez odrodzenie kobiety.(35)

Tyle "piękny wiek dziewiętnasty" mówi o wspólnotach zakonnych. Dla uzupełnienia obrazu trzeba wspomnieć również o nowym rodzaju wspólnot zakonnych, które powstawały w wyniku głębszego odkrywania charyzmatu i wymagań Bożych. Ks. Bronisław Markiewicz, były salezjanin założył zgromadzenie michaelitów (1897), a także michealitki. W podobnej sytuacji znalazła się również Matka Urszula Ledóchowska, która opuściła zgromadzenie sióstr Urszulanek i założyła nową wspólnotę. Wydaje się, że powstawanie tych właśnie wspólnot dokonywało się w imię poszukiwania większej wierności.

Wiek XX to nowe czasy i nowe potrzeby, a stąd i nowe wspólnoty. Zakony są próbą odczytania wymagań wieków i próbą dania odpowiedzi na potrzebę czasów. Zawsze łatwiej i więcej można powiedzieć o tym, czym się poszczególne zgromadzenia zajmują, jak pracują, natomiast samo życie mnichów, wewnętrzne struktury życia, zasłonięte są przed oczami ludzi ciekawskich. Zamknięte drzwi klauzury pozwalały zachować tożsamość, ocalić, mimo wielu zawieruch dziejowych to, co jest najistotniejsze, najważniejsze.

Każdy wiek, każdy okres historyczny rodzi swoje potrzeby.

Jak każdy historyk potrzebuję perspektywy, z której można ocenić dane zjawisko.

Jednak patrząc na drogi, jakimi przeszły wspólnoty zakonne przez wieki, nie mogę nie wspomnieć o zmianach, jakie w pojmowaniu życia zakonnego wprowadził wiek XX. Na ziemiach polskich zdecydowany rozwój życia zakonnego nastąpił podczas dwudziestolecia międzywojennego. Okres drugiej wojny światowej to oczywiście czas załamania działalności apostolskiej ale równocześnie możliwość wielkiego pogłębiania wewnętrznego.

Ogromny wkład w to rozumienie ma zwłaszcza Sobór Watykański II, który ukształtował nową ocenę życia braterskiego we wspólnocie i nową wizję wspólnoty zakonnej. Czynnikiem, który wywarł na to rozumienie największy wpływ był rozwój eklezjologii. Pogłębieniem tego rozumienia jest głęboka i piękna nauka Jana Pawła II, zawarta zwłaszcza w Adhortacji Vita Consekrata. "Życie konsekrowane (...) jest darem Boga Ojca (...) udzielonym Kościołowi za sprawą Ducha Świętego".(36)

Wieki mówią ... przemawiają pełnym głosem, mówią półsłówkami, przenikają w świadomość i podświadomość. A w tym wszystkim liczy się umiejętność znalezienia własnej drogi...wierność, wrażliwość na ten wewnętrzny głos, który wpisany jest w każde powołanie, a który pozwala rozpoznawać, wybierać i iść... tak wieki przemówiły do mnie...


Przypisy:

Życie braterskie we wspólnocie, Kongregacja ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, Ząbki 1994, s.6
O.Vincent Desprez, Początki monastycyzmu, t.1, s. 133
J. Kłoczowski, Od pustelni do wspólnoty, Czytelnik, Warszawa, 1987, s.84
O.Vincent Desprez, op.cit. t.1, s. 251
tamże, s. 292
J.Kłoczowski, op. Cit, s.86
J. Kłoczowski, op. cit, s.89
O.Vincent Desprez, op. cit, s. 60
Kłoczowski, op.cit. s.90
tamże
tamże, s. 94
M. Knowles.D.,Obolensky D., Historia Kościoła, IW PAX, Warszawa, 1988, s.93
Tamże, s. 100
L Moulin., Życie codzienne zakonników w średniowieczu, PIW, Warszawa, 1986, s. 11
J. Kłoczowski, op.cit.s.152
tamże, s.12
tamże, s.13
K.Górski, Zarys dziejów duchowości w Polsce, Kraków 1986, Znak, s.
tamże, s. 98
M.Maliński. Eseje na wybrane tematy z historii Kościoła, Ks, Św, Wojciecha
K. Górski, op. cit. s. 87
J.Kłoczowski, op.cit. s.204-205
M.Banaszak, Historia Kościoła Katolickiego, czasy nowożytne 1517-1758, Warszawa, ATK, 1989 r.
tamże, s.200
J.Kłoczowski, op. cit. s. 207
K.Górski, op. cit. s. 187
K.Górski op.cit.s 245
tamże, s.229
tamże,s.233
J.Kłoczowski, op. cit, s. 217
A.Auffray, Św. Jan Bosko, Kraków 1977, Towarzystwo Salezjańskie, s. 90
K. Górski, op. cit. s. 307
B. Micewski , Bogdan Jański, założyciel zmartwychwstańców 1807 - 1840, Warszawa,ODiSS, 1983, s.288
Jabłońska-Deptuła Ewa, Niepokalanki w polskim trwaniu, Niepokalanów 1999, s.54
tamże, s.55
Posynodalna Adhortacja Apostolska Vita Consecrata Ojca Świętego Jana Pawła II do biskupów ... Apostlicum 1996 s.3
Posynodalna Adhortacja Apostolska Vita Consecrata Ojca Świętego Jana Pawła II do biskupów ... Apostlicum 1996 s.3

Czytelnia